Nie potrafiłam trzeźwo myśleć.. ba! W tej chwili miałam tępy umysł. Nie mogę na niczym się skupić. To, co teraz mi podał nie było wcale mięsem, które pochodziło od zwierzęcia. Byłam tego taka pewna! Jednakże... paraliż jaki odczuwała uniemożliwił mi jakikolwiek ruch, a moje myśli jakby wyjechały sobie na wakacje. Ciemność i pustka. Nieruchomo siedziałam z przerażeniem wymalowanym na twarzy. Niczym lalka. Martwa, nie żywa, nie potrafiąca się ruszyć bez swojego lalkarza. Poczułam rękę na swoim ramieniu. Nagle wszystko wróciło do normy. Tzn... wróciła do normy moja sprawność fizyczna oraz otrzeźwiał mi umysł. Spojrzałam na dłoń a następnie na twarz siedzącego obok mnie Makoto. Chłopakowi nie odpowiadał fakt, iż zorientowałam się, co jem. Od dzisiaj zostaję wegetarianinem.
-Czy to... jest... ludzkie mięso? - spytałam drżącym głosem.
Białowłosy mocno zagryzł szczęki. Zgromił mnie wzrokiem przez co miałam ochotę wrzasnąć. A i pomińmy też to, że od dawna chciałam się stąd wydostać ale sądzę, że nie ma jak wrócić do normalnego świata. Właściwie.... to kim jestem w prawdziwym świecie? Kiedy się obudziłam wiedziałam tylko to, czy mam rodziców, jak wygląda taka noc u mnie w domu, jakiej jestem narodowości, ile mam lat i jak się nazywam. I koniec. Nie potrafię przypomnieć sobie żadnej twarzy, prócz mojej. Chociaż gdyby nie to lustro to pewnie też bym nie wiedziała jak wyglądam. Gdy spojrzę w tył nie potrafię niczego ujrzeć. Czerń okalała moje wspomnienia, przeszłość. Żadnych wydarzeń, zero imprez, dni codziennych. Nic. Co ja tak naprawdę umiem? A może w zaistniałej sytuacji lepszym pytanie okazałoby się, czym lub kim muszę być do cholery, że trafiłam do tego zasranego miejsca!? Zauważając upartą postawę Makoto, mogłam domyślić się, że nie udzieli mi odpowiedzi. Przełknęłam głośno ślinę.
-To ja w takim bądź razie podziękuję za posiłek - powiedziałam zdejmując jego dłoń z ramienia.
-Nawet nic nie spróbowałaś, proszę cię, weź gryza - odparł spoglądając na mnie czerwonymi oczami.
-Nie jestem głodna, naprawdę - przekonywałam.
-Zjedz.. - mruknął jakby tracąc cierpliwość.
-Nie jestem głodna - powtórzyłam twardo.
-A rób co chcesz - warknął wstając i znikając gdzieś.
Mam nadzieję, że na dobre. Odetchnęłam z ulgą a do oczu napłynęły mi łzy. To smutne, że cała reszta musiała mieszkać z takim brutalem. Gdzie ja jestem? Czemu nie potrafię znaleźć na to odpowiedzi? Przecież każdy by już wiedział gdzie się znajduje. Ale nie ja. Na tym polega mój przypadek. Chyba bo wnioskując po tym, że mogłam dowiedzieć się tego od kobiety, dziecka, Shitsuboo oraz Makota. Chociaż na tego ostatniego to nie specjalnie liczę. Po policzku spłynęła mi słona substancja. Twarz schowałam w dłoniach. Trzęsłam się. Nie chcę by widzieli jak płaczę. To żenujące. Strach i przerażenie mną targały, wewnętrznie rzucały na każdą stronę jak szmatkę. Poczułam jak ktoś ciągnię mnie za bluzę. Szybko otarłam rękawem łzy i spojrzałam na dół. Mała dziewczynka patrzyła na mnie. Gdyby jej oczy nie wyrażały współczucia i smutku, to na pewno bałabym się jej.
-Nie smuć się już. To co teraz jest, to dopiero początek - usłyszałam dojrzały, kobiecy głos za sobą.
Odwróciłam głowę do tyłu. Stała za mną z równie smutnym wyrazem, co dziecko. Trzymała się poręczy mojego krzesła. Czyli jednak nie mam się co ich bać...
-Jak to...? - spytałam zaskoczona. - Chcę wrócić do siebie.
-Jak widzisz, po burzy Makoto odprowadzi cię do lustra, które zabierze cię do domu. No a tam gdzie cię zabierze, będzie o wiele więcej takich jak on. Musisz być ostrożna - wytłumaczyła.
Patrzyłam na nią w niedowierzeniu. Czyli wszystko wróci do normy? Odzyskam swoją pamięć? I nagle moje ciało wypełniła się wiara i nadzieja. Wierzę w jej słowa a mam nadzieję, że dotrę do swojego domu. Uśmiechnęłam się delikatnie.
-Na pewno dam sobie radę. Nie jestem już słabym dzieckiem - po tych słowach uśmiech zbladł. - Tak przynajmniej myślę - mruknęłam.
Wbiłam wzrok w lustro. Nadal na głowie miałam szopę. Kobieta widząc mój niesmak spowodowany moim wyglądem wyciągnęła grzebień. Bladego pojęcia nie miałam skąd. Zaczęłam mnie czesać. Ze zdziwieniem obserwowałam jej każdy ruch, który widać było na lustrze. Uśmiechnęłam się ciepło. Dziewczynka patrzyła na mnie zadowolona. To wyglądało tak jakbym podarowała jej tego misia.
-Po tym jak cię rozczeszę, sądzę, że mała Sakurcia z chęcią pokaże ci swoją kolekcję lalek - rzekła.
-A ja z pewnością je zobaczę - i zaśmiałam się.
Strach odszedł w zapomnienie. Dopóki nie ma Makoto mogę się cieszyć obecność tych kobiet. Wesołymi oczami patrzyłam na małą dziewczynkę imieniem Sakura. Nim się obejrzałam, moje włosy były już w ładzie. Podziękowałam kobiecie za pomoc. Dziewczynka chwyciła mnie za rękę i zaprowadziła do swojego pokoju. Myślałam, że będzie wyglądać straszniej ale się pomyliłam. Słodki róż przeważał tutaj czego wprost nieznoszę. Zakodować. Nie lubimy różu. I patatających na tęczy jednorożców. Taką miała pościel. Po prawej stronie zauważyłam pełno lalek dolfie. Podeszłam do nich. Wszystkie przedstawiały płeć piękną w wspaniałych sukniach. Najbardziej przykuła moją uwagę ostatnia i jednocześnie najmłodsza lalka z kolekcji Sakury. Miałam wrażenie, że jest to moje przeciwieństwo z charakteru. Kiedy na nią patrzyłam, odczuwałam jej uczucia. Wyraz twarzy zabawki mówił wszystko. Pomimo powagi, widziałam w oczach odwagę, która niedługo miała zmienić się w rozpacz. Niebiesko-zielone oczy bez źrenic spoglądały w moje oczy. Brązowe, lekko falowane włosy opadały na delikatne ramiona. Jako iż była świeżym nabytkiem, nie posiadała jeszcze ubrań. Z tego co wyczytałam ust dziewczynki, a miejmy na uwadzę fakt, że ledwo nimi poruszała, to Shitsuboo szyje sukienki dla jej lalek. Bardzo mnie to cieszyło.
-Mogę ją dotknąć? - zapytałam Sakury.
Ta kiwnęła głową przytulając do siebie misia. Zauważyłam w jej oczach trwogę. Zignorowałam to, co było błędem. Wyciągnęłam rękę by dotknąć policzka. Nagle błysnął piorun. Mrugnęłam. Przed sobą ujrzałam kolejne wspomnienie. Oj, coś mam wrażenie, że będą istotnymi poszlakami w dalszej przygodzie.
3 komentarze:
Boże, jak ja się boje lalek ;-; Zwłaszcza tych porcelanowych, lecz takie Dolfie również budzą we mnie niepokój. Zawsze im urywałam głowy >:D Fobie z dzieciństwa. Wolę pluszaczki <3 Ty chyba dobrze wiesz, czego się boje ;-; Ty zła, niedobra. Gdy czytałam ten fragment z mięsem przypomniałam sobie, że właśnie odgrzewam sobie w kuchni karkówkę (pominę fakt, iż była około 1 w nocy .-.)... to było niepokojące xd
Jak zwykle rozdział przyprawił mnie o ból głowy. Zacznij w końcu coś wyjaśniać, bo więcej pytań niż odpowiedzi, a mi już rozum wysiada XD
Nie będę tego czytać przed jedzeniem i snem... Trzymaj tak dalej!
~Shadow, który już chyba nigdy nie tknie karkówki ;-;
Gdzie następny Rozdział? :(
~Shadow niecierpliwy
Przepraszam! Już piszę Mirę! W następnym rozdziale będzie także notka ode mnie.
Prześlij komentarz